wtorek, 25 września 2012

Ekspresowa nauka hiszpańskiego

Pomysł na naukę hiszpańskiego przyszedł mi do głowy, gdy szłam na egzamin z niemieckiego w Krakowie. Przechodziłam z mamą obok Instytutu Cervantesa i zażartowałam, że za rok tu przyjedziemy. Potem zaczęłam rozmyślać, dlaczego by tak nie zrobić? Do konkretnej nauki wzięłam się po zgromadzeniu materiałów, 20 listopada 2011.

Etap I rozgrzewka:
  • "Język hiszpański. 20 minut każdego dnia" wyd. Langenscheidt (20 zł)
  • "Profesor Pedro. Słownictwo" wyd. Edgard (70 zł)
W książce są 32 lekcje+8 rozdziałów powtórkowych, w każdej lekcji jest trochę słownictwa i gramatyki z ćwiczeniami, potem dialog i ćwiczenia podsumowujące. Robiłam jedną lekcję dziennie, ucząc się słownictwa w "Profesorze". Przy rozdziale powtórkowym robiłam ćwiczenia i wysłuchiwałam dialogów z poprzednich 4 lekcji. Książkę skończyłam 31 grudnia 2011 i byłam mniej więcej w połowie poziomu A1.

Etap II codzienność:
  • "Duży kurs języka hiszpańskiego. A1-B1" wyd. Langenscheidt (40 zł)
  • "Testy gramatyczno-leksykalne A1-A2" wyd. Edgard (23 zł)
W książce jest 20 lekcji+4 testy. Każda lekcja zaczyna się od krótkiego tekstu, potem dialog, słownictwo i gramatyka. Do wszystkiego są ćwiczenia (około 10 na lekcję). Test to około 6 ćwiczeń sprawdzających materiał z poprzednich 5 lekcji. Do tego na końcu książki są również ćwiczenia na słuchanie i mówienie (do tego są osobne dwie płyty CD). Pierwsze 5 lekcji było dla mnie powtórką, zrobiłam je dość szybko. Potem odstawiłam samouczek, żeby utrwalić wiedzę. Robiłam zadania z "Testów", potem znów 5 lekcji i "Testy", które skończyłam na tym etapie. I tak skończył się luty 2012.

Etap III z przerwami:
  • "Testy gramatyczno-leksykalne A2-B1" wyd. Edgard (22 zł)
  • "Hiszpański w ćwiczeniach A2-B1" wyd. Edgard (22 zł)
  • "Hiszpański gramatyka w pigułce" wyd. Edgard (20 zł)
Przerobiłam kolejne 5 lekcji z samouczka, potem robiłam "Hiszpański w ćwiczeniach" i "Testy". Jednak miałam problem z gramatyką, dlatego dokupiłam sobie odpowiednią książkę. Wybrałam ją, bo nie odstraszała ceną, ani ogromem materiału - akurat obejmuje wiedzę na poziomie B1. Na tym etapie zdarzyło mi się "zawieszać" naukę ze względu na maturę, ale w końcu w czerwcu skończyłam ostatnie 5 lekcji z samouczka i dokończyłam pozostałe ćwiczenia w innych książkach. Na tym etapie zaczęłam również oglądać seriale i filmy hiszpańskie. To wszystko zrobiłam do czerwca 2012.

Etap IV mówienie:
  • "Intensywny wakacyjny kurs języka hiszpańskiego" w Empik School (599 zł)
Chodziłam cały lipiec, 5 dni w tygodniu po 2 godziny zajęć na poziomie B1. Dałam radę bez problemu (nie byłam nawet najgorsza w grupie!), choć obawiałam się mówienia. Testy pisałam na poziomie ok. 84% i byłam bardzo zadowolona z postępów. W ten sposób dotarłam na B1 do końca lipca 2012.

Etap V egzamin:
  • "Aprende gramatica y vocabulario B1" wyd. SGEL (58 zł)
  • "El cronometro. Manual de preparacion del DELE Inicial"  wyd. Edinumen (55 zł)
  • "Preparacion al Diploma de Espanol Nivel Inicial B1+clave" wyd. Edelsa (93 zł)
  • "Las Preposiciones" wyd. Edinumen (39 zł)
  • "El Subjuntivo 1. Nivel intermedio"  wyd. Edinumen (45 zł)
  • "Practica tu espanol. Las expresiones coloquiales B1"  wyd. SGEL (37 zł)
Ten etap to typowe przygotowanie do egzaminu DELE B1, które niestety musiałam przerwać. Zaczęłam w sierpniu 2012, zrobiłam część Aprende, El cronometro i Practica tu espanol. O tych książkach pisałam już tutaj. Na pewno wrócę do nich w okolicach lutego-marca 2013, bo teraz mam zamiar zdawać egzamin w maju 2013 ;)
Na naukę pod egzamin wydałam 327 zł na książki, ale chodziłabym jeszcze na korepetycje - raz w tygodniu przez 2-3 miesiące (około 400 zł). 

Etap VI kontakt z native'ami:
  • "Warsztaty językowe AIESEC University" w Katowicach (99 zł)
Zapisy są od wczoraj, warsztaty rozpoczynają się 22 października. Całość trwa 8 tygodni, 2 lekcje po 2 godziny zegarowe w tygodniu. Dodatkowo zajęcia są prowadzone przez studentów bądź absolwentów danego kraju! Świetna okazja! Choćbym nie poszła na wszystkie zajęcia i tak jest to szalenie korzystna cena. Wrażeniami na pewno podzielę się w grudniu ;)


Podsumowując, na naukę od zera do B1 wydałam 816 zł i zajęło mi to około 9 miesięcy (nie liczę tutaj etapu V i VI). Dalsza nauka? Jak już wspomniałam, od lutego 2013 typowo pod egzamin. Jak na razie skupiam się raczej na przyjemnościach - seriale, filmy, muzyka, książki, no i ciągłe powtórki słówek w Profesorze Pedro. No i oczywiście te 8 tygodniowe warsztaty. Już nie mogę się doczekać!

16 komentarzy:

  1. Wow nieźle. Ja mam zamiar powrócić do samodzielnej nauki języka hiszpańskiego pod kątem podróży do krajów hiszpańskojęzycznych i właśnie pokazałaś mi, że się da :) Myślę, że B1 jak najbardziej pozawala na przeżycie w kraju i podróżowanie :)
    Będę kibicować dalszym postępom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki! Tobie na pewno również się uda :)

      Usuń
  2. Niezły przewodnik dla kogoś, kto chciałby pójść Twoimi śladami. Jak widać sporo można samemu zdziałać i nie trzeba od razu wydawać majątku na drogie kursy. Wytrwałości w dalszej nauce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny plan nauki. Muszę ten post dodać do zakładek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, naprawdę sporo zrobiłaś, gratulacje :D
    A tak przy okazji to już za niecały tydzień zaczynamy studia na tym samym wydziale - jaką filologię wybrałaś? ;-)
    I dzięki za info o warsztatach z AIESECu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filologia angielska specjalność język biznesu ;) a Ty co studiujesz? Wybierasz się na warsztaty?

      Usuń
  5. Ja zaczynam filologię hiszpańską, bardzo chętnie wybrałabym się na warsztaty z włoskiego ale mam już dwa kierunki + szkołę językową, więc nie wiem czy znajdę czas :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo! Jak się chce, to można nauczyć się języka :)

    U mnie nauka hiszpańskiego zaczęłam się mniej więcej w tym samym czasie, ale ja rzuciłam się na głęboką wodę i wyjechałam do Madrytu. Uczyłam się sama, by przetrwać w mieście :D

    Do B1 łatwo dobić, gorzej przekroczyć ten poziom. Przynajmniej ja nie wiem ja drogą podążyć by poszerzyć znajomość języka - książki czytam po hiszpańsku, oglądam filmy, swobodnie rozmawiam. Egzamin DELE do niczego minie potrzebny, ale może to właśnie on dałby jakiś impuls do wzmożonej nauki. Tylko po co mi tyle bezużytecznej gramatyki?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, sama bym się nie wybrała nie znając języka :) Zgadzam się, trudno jest przeskoczyć wyżej, ale wszystko da się zrobić ;) a wyjątki gramatyczne są zabójcze!

      Usuń
  7. Podziwiam, kibicuję i ... czerpię inspirację :) gdyż tez sama uczę się hiszpańskiego. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I to jest właśnie piękne i jasne wyznaczenie sobie celu i osiągnięcie go. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow gratuluję wytrwałości! Ja jestem dopiero na początku przygody z samodzielną nauką jezyków. Twój wpis będzie mnie z pewnością inspirował!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie Ci poszło! Startowałam w ubiegłym roku z włoskim, niestety odrobinę brakło mi wytrwałości i zostałam na A2. Ale niedługo znowu zacznę działać.
    Twoja wytrwałość jest niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow bardzo pomocny wpis, cieszę się, że tu wpadłem, potraktuję Cię, jako językowego mentora, jeżeli chodzi o hiszpański. :) Zaobserwuję z przyjemnością :)

    PS Odwaliłaś kawał dobrej roboty! +1000 punktow do motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uszanowanko za wpis, jeżeli ktoś będzie chciał pójść w Twoje ślady, to będzie mu łatwiej. Nie myślałaś może o zaktualizowaniu "poradnika"? Część pozycji jest już nieosiągalna w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń