czwartek, 27 grudnia 2012

I po świętach!

Ach du lieber Nikolaus,
komm ganz schnell in unser Haus!
Hab’ so viel an dich gedacht,
hast du mir was mitgebracht?



Święta się skończyły, czas wracać do pracy! Z zadowoleniem stwierdzam, że wszystkim spodobały się zakupione przeze mnie prezenty, sama również nie jestem rozczarowana, bo dostałam dokładnie to, o co prosiłam ;) Te trzy dni spędziłam z rodziną na błogim lenistwie, jedzeniu, oglądaniu Kevina, układaniu puzzli, jedzeniu, graniu na Playstation (do tej pory mam zakwasy...) no i jedzeniu! Koniec wolnego, czeka mnie teraz mnóstwo pracy - przynajmniej przez najbliższe trzy dni.

Załapałam się na stypendium! Nawet jestem druga na liście, dzięki czemu podobno czekają mnie jeszcze jakieś dodatkowe atrakcje. Jak na razie wszystko (oprócz kochanej fonetyki) mam zaliczone, ale przez moją półtora tygodniową chorobę przed świętami mam spore zaległości w notatkach i oddawaniu rzeczy "na zaś". Przede wszystkim chodzi o grafikę inżynierską, informatykę i ochronę środowiska. Muszę jeszcze pouczyć się do egzaminu z chemii i oczywiście na filologię. Ogólnie plan na teraz mam wypełniony i jestem w trakcie tworzenia zarysu przyszłego roku. Na pewno nie będą to żadne "postanowienia noworoczne", ani lista "to muszę zrobić" - raczej coś w stylu "za rok chciałabym...". 

W tym roku zapisywałam dokładnie co i ile wydaję. Największe wydatki to zdecydowanie paliwo, na drugim miejscu są książki - cała reszta to "te drobne rzeczy" tu 6, tu 15 zł, tam 2 i tak dalej. Od października moje wydatki zdecydowanie wzrosły - więcej jeżdżę autem (w listopadzie na paliwo wydałam 450zł!) i musiałam kupić kilka książek. Na prezenty wydałam 300 zł, czyli w miarę standardowo.

Jeśli chodzi o oszczędności to jak na razie nie mam o czym mówić. To znaczy łącznie na wszystkich kontach, lokatach, portfelach itd. mam te zamierzone 2000zł, jednak ciągle czekam na wypłatę stypendium. Podobno mamy je dostać 28 grudnia, ale nadal wszystko się może zmienić. Mimo to ten punkt mam zaliczony, bo kasa mimo wszystko jest!

Jak na razie wzięłam udział w dwóch szkoleniach - euroKobieta i Akademia PARP. Aktualnie uczestniczę też w kursie na platformie Coursera (Think Again: How to Reason and Argue) więc można powiedzieć, że  ten punkt mam zrealizowany.

W ten sposób 7 punktów przygotowanych na 2012 rok mam zrealizowanych. Poszło nieźle, większych problemów nie było. Na przyszły rok też przygotowuję taką listę - luźne rzeczy do zrobienia. Jak już pisałam wcześniej, w osobnej notce opiszę moje oczekiwania co do przyszłego roku. Na razie dopiero rozmyślam co chciałabym w niej umieścić - pewnie będą to ogólniki, bo nie lubię planować z aż takim wyprzedzeniem ;)

1 komentarz:

  1. Coursera jest świetna, sama czekam na drugi kurs :]

    OdpowiedzUsuń