Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 stycznia 2014

Znalezione w sieci - przydatne strony i bezpłatne poradniki

Codziennie przeglądam kilka stron - wiadomości z Polski, wiadomości ze świata, informacje o nowościach filmowych, strona wydziału... Dodatkowo sprawdzam strony biur karier studenckich, doradztwa stypendialnego, bazy stypendiów, oferty wolontariatu i pracy. Lubię być dobrze poinformowana.

Najpierw biura karier studenckich. Ja sprawdzam dwa - Politechniki Śląskiej i Uniwersytetu Śląskiego. Dlaczego? Po prostu są najbliższe mojemu miejscu zamieszkania oraz ich oferty najczęściej mogę wykorzystać. Co mi z tego, że są jutro jakieś ekstra warsztaty w Gdańsku skoro i tak tam nie dojadę? Czasem pojawiają się fajne oferty szkoleń i warsztatów, czasem informacje o stypendiach albo o wizytach w zakładach produkcyjnych. Oczywiście nie korzystam ze wszystkiego, ale warto wiedzieć :)

Doradztwo stypendialne brzmi bardzo wyniośle. A jest to po prostu strona oferująca stypendia i staże zagraniczne oraz pomoc w ich otrzymaniu, siedziba znajduje się w Krakowie - można podejść i pogadać. Ja jedynie przeglądam ich stronę - Skrzydlate Studia. Wprawdzie nie skorzystałam jeszcze z żadnego stypendium ani stażu, ale patrzę na oferty (zwłaszcza te cykliczne) i rozważam moje możliwości co do studiów magisterskich.

Kolejną bazą stypendiów, staży, wolontariatów zagranicznych itp. jest strona Biznesflow. Dużo ofert z całego świata (również z Polski), dokładne opisy i wymagania, od razu wszystko wiadomo. Zdecydowanie polecam przejrzeć od czasu do czasu, bo można polecieć w ramach wolontariatu na drugi koniec świata, pomieszkać tam przez kilka miesięcy i nie wydać na to absolutnie złotówki. Ja ciągle szukam mojej wymarzonej oferty.

Oferty wolontariatu sprawdzam na dwóch stronach - ngo.pl oraz dla mnie bardziej lokalne wiadomości o wolontariacie na Śląsku. Oferty są różnorodne, zdarzają się również zagraniczne, jednak zazwyczaj są to prace w Polsce, nie obejmują wielkich festiwali i ogólnopolskich zrywów. Można znaleźć oferty z mniejszych fundacji i stowarzyszeń. Raczej każdy znajdzie coś dla siebie :).

Przeglądając ostatnio te strony znalazłam dwa ciekawe bezpłatne poradniki. Pierwszy z nich zwie się Przetrwaj sesję! i zawiera 24 strony o technikach zapamiętywania, strategiach jedzeniowych, spojrzeniu na egzaminy z drugiej (lepszej) strony i ogólnie zwalczaniu przerażenia testowaniem. Zdecydowanie polecam, miła lektura i zawsze można się czegoś dowiedzieć.

Drugi poradnik już bardziej dla tych, którzy przez sesję przeszli śpiewająco - jest to kolejna edycja poradnika portalu praca.pl. Jest naprawdę obszerny (ponad 100 stron!) i można w nim znaleźć informacje o tym jak napisać dobre CV i list motywacyjny, jak szukać pracy, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. Następnie porady dotyczące konkretnych branż (na szczęście nie wrzucili wszystkiego do jednego worka), a na końcu katalog pracodawców. Każdy znajdzie coś dla siebie - student, absolwent, a nawet "pracownik z doświadczeniem".

A może polecicie mi kolejne strony warte odwiedzenia?

niedziela, 9 czerwca 2013

Jadę na Słowację!

Jakiś czas temu pisałam, że wyjeżdżam na praktyki wolontariackie za granicę z AIESEC. Wczoraj rozmawiałam na Skype'ie z przemiłą dziewczyną ze Słowacji, z Koszyc i zdecydowałam się na ich projekt! Przez 6 tygodni będę uczyć dzieci z tamtejszego domu dziecka angielskiego, tworzenia prezentacji w Power Poincie i sposobów zaprezentowania siebie w różnych sytuacjach. Mam zapewnione zakwaterowanie i 3 posiłki dziennie, AIESEC Koszyce co weekend organizuje wycieczki - głownie po Słowacji, ale również do Budapesztu ;). W tym projekcie mają uczestniczyć zdaje się 4 osoby, ale w mieście jest organizowanych wiele innych projektów, więc będę miała okazję poznać osoby z całego świata!

Bardzo jestem zadowolona z tego wyjazdu i już nie mogę się doczekać! To niby "tylko Słowacja", ale prawdę mówiąc nigdy jej nie zwiedziłam! Na dodatek jadę do miasta uniwersyteckiego, które jest w tym roku Europejską Stolicą Kultury ;) Teraz tylko zaliczyć sesję i od 1 lipca żyję jak Słowacy!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Po finale Paczki

Już po finale Paczki, została za to masa roboty papierkowej do uzupełnienia. Jestem wykończona, cała w siniakach, zakwasach, z połamanymi paznokciami i niewyspana. Ale przeszczęśliwa! Widząc wyraźną ulgę, zadziwienie, zachwyt i ogromne szczęście na twarzach obdarowanych było tego warte! Wiele łez się polało, wiele gardeł zamarło i wiele par oczu nie mogło w to wszystko uwierzyć. Nanosiłam się kartonów jak nigdy, ale jakoś wszystko wydawało się lekkie i nawet nie przeszkadzało wynoszenie na 3 czy 4 piętro na ciaśniutkich klatkach schodowych kamienic, gdzie mieszkania są straasznie wysokie. Atmosfera w magazynie jest absolutnie niepowtarzalna - wszyscy pomagają, wolontariusze mieszają się z darczyńcami i osobami pomagającymi fizycznie. Wszyscy zgodnie, bez szemrania lecą do samochodów po usłyszeniu hasła "wnosimy kartony!". Wszyscy się jednoczą, chwilę odpoczywają popijając herbatkę i przegryzając ciasteczka, żeby zaraz wrócić do pracy. Za moment przyjdzie jakaś starsza pani mówiąc, że nie jest w stanie sama przygotować paczki, ale zebrała z koleżankami trochę jedzenia i... to "trochę" okazuje się mieścić w 6 pokaźnych torbach. Wolontariusze chwilę się naradzają i już wiadomo, do której rodziny trafią. Ktoś krzyczy, że potrzebuje kolejny samochód, bo już dwa są pełne, a kartony nadal czekają na załadowanie. I już zgłaszają się kierowcy, po chwili jadą wszyscy na drugi koniec miasta, gdzie zaskoczona rodzina nie może uwierzyć, że paczka dla nich przyjechała aż trzema autami!

Kto tego nie zobaczył na własne oczy to nigdy nie będzie w stanie sobie tego wyobrazić. Szlachetna Paczka bardzo się różni od typowych "zbieranin" dla potrzebujących. Kartony są pięknie opakowane (niektóre mają nawet kokardy!), wypełnione są starannie wybranymi przedmiotami (bardzo często nowymi) i przede wszystkim spersonalizowane. Dlatego też każdy karton jest opisany - musi trafić do odpowiedniej rodziny. Po dostarczeniu paczki jest ogromne zadziwienie, szok - bo jak to tak, wszystko dla nas? Większość spodziewa się jednego, może dwóch kartonów. A często dostaje 10, 15, czasem nawet 40! Jest to ogromna radość - dla rodzin, wolontariuszy i darczyńców. 

Bardzo często rodziny nie są przyzwyczajone do dostawania jakiejkolwiek pomocy, oprócz alimentów czy zasiłku na dzieci. Dlatego też widok tylu produktów na raz (często zwyczajnie nie da się wejść do mieszkania z tyloma rzeczami) jest dla nich takim wielkim zdziwieniem, ale też szczęściem. Dzięki wcześniejszemu zweryfikowaniu rodziny (przez wolontariusza, lidera zespołu, lidera rejonu, lidera regionu, itd...) wszystkie rodziny roszczeniowe nie są kwalifikowane do programu. Nie są to osoby, które utrzymują się ze swojej biedy i nie chcą zmienić swojej sytuacji. Dlatego warto im pomagać ;)

A w styczniu jak co roku WOŚP! 

niedziela, 2 grudnia 2012

Zostań bohaterem!

Wciąż ponad 2000 rodzin czeka na pomoc w projekcie Szlachetna Paczka. Zostań ich bohaterem - zrób im paczkę na święta! Z przyjaciółmi, rodziną, kolegami z pracy - zaangażuj znajomych i pomóż innym! 

Najwięcej oczekujących rodzin jest w województwie świętokrzyskim i lubelskim, ale na pewno również w Twojej okolicy są osoby potrzebujące!

Chcesz pomóc, ale nie jesteś w stanie zorganizować paczki?
  1. Możesz przelać dowolną kwotę na finansowanie Szlachetnej Paczki, 
  2. Możesz wysłać SMS o treści PACZKA pod numer 75 465 (5zł+vat),
  3. Możesz przekazać 1% swojego podatku na Stowarzyszenie Wiosna.

Wbrew pozorom akcja Szlachetnej Paczki jest dość kosztownym przedsięwzięciem - materiały promocyjne, happeningi, szkolenia, materiały dla wolontariuszy (potrzebne do załatwienia papierkowej strony Paczki), wynajem magazynów... To wszystko kosztuje, ale jest konieczne do istnienia Paczki. Zostań dobroczyńcą i...

Wspomóż Paczkę! 

SZLACHETNA PACZKA w przemyślany sposób łączy tysiące ludzi:
  • Rodziny w potrzebie, które z niezawinionych przyczyn znalazły się w trudnej sytuacji,
  • Wolontariuszy, którzy nie boją się wejść w świat biedy i sami znajdują w swoim otoczeniu ludzi w trudnej sytuacji, 
  • Darczyńców, którzy dla konkretnych rodzin przygotowują PACZKI, 
  • i Dobroczyńców, którzy wprawiają w ruch koło dobroci. 

Bez Ciebie Paczka się nie odbędzie!

Jak zrobić paczkę?

poniedziałek, 26 listopada 2012

Podsumowanie tydzień 2

W tym tygodniu intensywnie pracowałam, co oczywiście odbiło się na moim zdrowiu. Niestety musiałam zwolnić i nie zrobiłam wszystkiego, co chciałam. Ale mam nadzieję, że i tak poszło mi nieźle ;) Zaległości mam z czytaniem i oglądaniem El Barco - jakoś nie mogę się za to zabrać.

  1. Napisałam kartkówkę z fonetyki.
  2. Zaliczyłam projekt nr 2 na 5 (z grafiki inżynierskiej: połączenie śrubowe)
  3. Napisałam kolokwium z niemieckiego (z gramatyki ;)
  4. Dopisałam do Anki narodowości na litery E-J
  5. Zrobiłam zadania z matmy
  6. Zrobiłam zadania z chemii
  7. Opracowałam rozdział 6 z fizyki (Podstawy fizyki - Halliday)
  8. Byłam na WFie
  9. Umyłam samochód (no dobra, nie sama, ale przynajmniej go odstawiłam na myjnie i jest czysty :)
  10. Zrobiłam sobie zakupowe szaleństwo (caaałe 3 bluzki)
  11. Opuściłam tylko jedne zajęcia (ćwiczenia z chemii, bo musiałam iść na kolokwium z niemieckiego)
  12. Z powodu całkowitego wykończenia nie byłam na hiszpańskim i dlatego też
  13. zaniosłam wypowiedzenie i wraz z początkiem grudnia nie jestem już zatrudniona ;)
  14. Za to nadal pracuję z dzieciakami - w tym tygodniu to oczywiście 6 godzin.
  15. Zrobiłam śliczną prezentację o Placu Weneckim na łacinę
  16. Opracowałam kolejne dwa rozdziały książki z językoznawstwa
  17. No i oczywiście kolejne dwa książki do historii UK
  18. Wpisałam mnóstwo słówek do Anki (grammar, business english, reading comprehension)
  19. Z ostatniej kartkówki z języka biznesu dostałam 5 (jako jedna z nielicznych ;o)
  20. Byłam na wykładzie (wyjątkowo) i ćwiczeniach (jak zawsze) z matematyki
  21. W ramach odpoczynku (teraz już obowiązkowego...) obejrzałam filmy: Twilight, One Day i Waiting For Forever
  22. A w ramach multitaskingu (nie umiem inaczej...) podczas oglądania jeździłam na rowerku (oczywiście nie ciągle ale 14 km przejechałam)
  23. Napisałam kolokwium z rozumienia tekstu (inaczej mówiąc: ze słówek)
  24. Powtórzyłam 1383 słówka w Anki
Zostań bohaterem! Zmień świat na lepsze! Nadal ponad 4000 rodzin czeka na darczyńcę! Wybierz rodzinę i podaruj im uśmiech na święta! Następna taka okazja dopiero za rok! www.szlachetnapaczka.pl

piątek, 23 listopada 2012

Przemęczenie - czas zwolnić tempo

No i się zaczęło. Ciało wytrzymało nowe tempo życia całe dwa miesiące i powoli zaczyna się buntować. Nie cierpię być w jakikolwiek sposób ograniczona, ale wiem kiedy trzeba zwolnić (I've learned that the hard way...). Ostatnio "kręci mi się świat", naprzemiennie nie mogę spać i jestem ciągle śpiąca, no i zaczynają mnie boleć zęby. W moim przypadku te zęby są typowym wyznacznikiem kiedy muszę przestać. Czemu akurat zęby mnie bolą gdy mam za duże tempo, za dużo zadań i za dużo stresu? Nie mam zielonego pojęcia. Ale wiem, że kiedy odpocznę to wszystko wróci do normy. Właśnie z tego powodu zaniosłam dzisiaj wypowiedzenie, jeszcze 2 tygodnie i kończę pracę. W tym momencie powinnam być na hiszpańskim, ale dzisiaj odpuszczam wszystko i się relaksuję, odstresowuję, odpoczywam. Co jak co, ale zdrowie jednak jest jedną z najważniejszych rzeczy i trzeba o siebie zadbać. Sam kurs hiszpańskiego kończy mi się już 14 grudnia, czyli będę miała jeszcze tylko 3 spotkania (na które muszę iść). Zaś mój wolontariat w Szlachetnej Paczce ma finał 8,9 grudnia, czyli później właściwie już nie mam zajęć z tego tytułu. 

Niestety moja natura pracoholika nie pozwala mi pomyśleć o spokoju "o! od połowy grudnia będę miała więcej czasu wolnego! pora na odpoczynek!", zamiast tego w głowie plątają mi się przeróżne pomysły co tu zacząć robić, żeby zająć ten czas. Szczerze mówiąc mam już kilka propozycji.

1. Hiszpański w biznesie
Jakoś ciągnie mnie do tego języka i nie potrafię się oderwać. Z jednej strony chciałabym go traktować jak hobby, ale znam się i wiem, że jak zacznę się uczyć to na pewno nie z doskoku. Nawet znalazłam już interesującą mnie książkę! Jest to seria "Socios", są to dwa podręczniki - (A1-A2) i B1. Cena nie jest wygórowana, więc bez problemu mogłabym zająć się najpierw częścią pierwszą, a potem drugą i zakończyć naukę na tym poziomie. Bardzo kusząca propozycja!

2. Niemiecki 
Na lektoracie na studiach zwyczajnie mi się nudzi, więc na niego nie chodzę (piszę za to kolokwia). Reszta grupy na poziomie B1 będzie dopiero na 3 roku... Zakładając, że dotrwam i nie zrezygnuję wcześniej (a na razie się na to nie zapowiada) to pewnie przez te dwa lata "cofnę się w rozwoju". Zastanawiam się, czy nie zadzwonić do mojej nauczycielki i nie umówić się na lekcje - chociaż raz w tygodniu po godzinie. Z dnia na dzień coraz bardziej podoba mi się ta propozycja!

3. Niemiecki w biznesie
Inna kwestia mojego "zawieszenia" na studiach to odmiana biznesowa języka. Ja nigdy się jej nie uczyłam, a grupa od początku idzie tym tokiem. Na lektoracie mamy "Unternehmen Deutsch Grundkurs" (A1-A2), zastanawiam się czy nie kupić "Unternehmen Deutsch Aufbaukurs" na poziomie B1. Cena książki wraz z podręcznikiem jest przystępna, więc poważnie rozważam tę opcję.

4. Korepetycje z hiszpańskiego
To pomysł mojej mamy, ale nie jestem co do niego aż tak przekonana. W mojej okolicy jest mało dzieci uczących się hiszpańskiego, a szczerze mówiąc nie mam ochoty uczyć dorosłych. Z drugiej strony korepetytorów jest dużo mniej, więc cena lekcji pewnie byłaby wyższa. Zastanawiam się nad zamieszczeniem ogłoszenia w sieci.

5. Wolontariat - pomoc dzieciom w formie korepetycji
Już dawno dowiedziałam się o Akademii Przyszłości, ale ciągle nie jestem co do tego przekonana. Projekt polega na pomaganiu dzieciom uwierzyć w siebie nie tylko poprzez pomoc w nauce. Patrząc bardziej lokalnie, znalazłam fundację w moim mieście, która poszukuje wolontariuszy-korepetytorów języka niemieckiego dla dzieci. Pomysł bardzo mi się podoba, ale nie wiem czy jestem w stanie podołać czasowo.

6. Angielski w biznesie
Szczerze mówiąc mam go już na studiach i trochę się go uczę, ale zawsze można więcej. Książek do nauki jest ogromna ilość, więc jeszcze nie znalazłam mojego ideału. Projekt ten chyba będę musiała wprowadzić, bo zwyczajnie będzie mi łatwiej na zajęciach. No i oczywiście moje skryte marzenie - BEC Higher za rok i trochę...

Obiecałam sobie, że dzisiaj się relaksuję więc koniec planowania i czas na obijanie się! A pewnie i tak skończy się na tym, że będę robić tabelkę wad i zalet wszystkich tych propozycji...

poniedziałek, 19 listopada 2012

Podsumowanie 1 tygodnia

Czas na pierwsze podsumowanie! Myślę, że poszło mi nawet nieźle ;)

  1. hiszpański: byłam na zajęciach z Faviem, reszta grupy, czyli 2 dziewczyny, się nie pojawiły, więc miałam lekcję 1-na-1 ;))
  2. hiszpański: dzielnie powtarzałam słówka w Anki: 202 powtórki w tym tygodniu
  3. hiszpański: nie obejrzałam El Barco, ale za to widziałam Los Pelayos
  4. niemiecki: napisałam pierwsze kolokwium na studiach, poszło mi całkiem nieźle
  5. niemiecki: 364 powtórki w Anki ;)
  6. nadrabiałam zaległości serialowe na hulu.com ;)
  7. sport: byłam na zabójczym wfie - aerobik na piłkach z ciężarkami, przez kolejne 2 dni nie czułam rąk!
  8. przepisałam zaległe notatki (ze wszystkiego!), zostały mi tylko te z zeszłego tygodnia, których jeszcze nie dostałam, więc przepisać nie mogę
  9. mam nowego ucznia! ma 9 lat i jest wielkim fanem FC Barcelony i Messiego, już dwa razy był na Camp Nou! zazdroszczę... (ja byłam, ale tylko zwiedzać, niestety nie na meczu)
  10. językoznawstwo: nadrobiłam zaległości i opracowałam rozdział 10 i 11 książki (The Study of Language - G. Yule)
  11. historia: przeczytałam rozdział 8 i 9 (British History for Dummies - S. Lang)
  12. historia literatury: opracowałam temat "metaphysical poetry" (A History of English Literature - M. Alexander)
  13. chemia: dzielnie uczę się stechiometrii - 7 zadań (z wieloma podpunktami)
  14. matma: powtarzam funkcje - 4 zadania (i znów wiele podpunktów)
  15. grafika inżynierska: narysowałam drugi projekt (śruby, przekroje, tabelki... 2,5h roboty)
  16. chemia: napisałam referat o promieniotwórczości
  17. ochrona środowiska: dokończyłam referat o zanieczyszczeniu wód
  18. fizyka: przeczytałam 3 rozdziały książki (Podstawy fizyki - D. Halliday)
  19. konwersacja: uczyłam się krajów i narodowości na litery A,B,C i D
  20. korepetycje: 6 uczniów, czyli 6 godzin pracy
  21. angielski: 879 powtórek w Anki
  22. praca: rozniosłam wszystkie gazety w 2h!
  23. wolontariat: zrobiłam kolejny e-learning Szlachetnej Paczki i czekam na ostateczne zatwierdzenie mojej rodziny ;)
Ogólnie mówiąc jestem bardzo zadowolona. Zrobiłam wszystko, co chciałam w tym tygodniu. W ten sposób ten tydzień powinien być lżejszy, bo już nie mam zaległości. Jak tak dalej pójdzie to może nawet całą niedzielę będę miała tylko dla siebie! Oby!

Chciałam również serdecznie wszystkich Was zachęcić do wzięcia udziału w Szlachetnej Paczce. Jest to ogólnopolski projekt mądrej pomocy osobom potrzebującym, którzy chcą zmienić swoją sytuację życiową na lepszą. Każda rodzina jest wybrana i zweryfikowana, a także odwiedzona przez wolontariusza. Do bazy rodzin trafiają tylko te, które przeszły tą staranną selekcję - nie są to osoby, które utrzymują się z biedy. Każda rodzina ma swoją własną historię, dokładnie opisaną na stronie. Darczyńca przygotowuje paczkę - mądrą pomoc - konkretnej, wybranej przez siebie rodzinie. Bardzo często tym "darczyńcą" jest większa grupa osób - znajomych, przyjaciół, kolegów z pracy czy szkoły. Tutaj możecie przejrzeć bazę rodzin (która ciągle rośnie). Może znajdziecie kogoś, komu chcielibyście zrobić ogromny prezent na święta? ;)


wtorek, 16 października 2012

Szlachetna Paczka

W ten weekend byłam na szkoleniu Szlachetnej Paczki, w której jestem wolontariuszem. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi to zapraszam: www.szlachetnapaczka.pl. Trwało to jakieś 3,5 godziny, mieliśmy świetną trenerkę i dzięki temu miło spędziłam czas. Zostałam przygotowana do rozmów z rodzinami i darczyńcami i omówiliśmy całą stroną papierkową (jest tego sporo do wypełniania...). Pozostało mi kupić sobie kartę do telefonu, żeby móc się kontaktować z rodzinami i w drogę! 

Zdziwiło mnie jedno - jest to bardzo skrupulatnie przygotowana, trwająca parę miesięcy akcja pomocy wybranym rodzinom, co do których nie ma wątpliwości, że chcą coś zmienić w swoim życiu. Dodatkowo byłam zaskoczona ilością kroków jakie trzeba zaliczyć zanim zacznie się być wolontariuszem. Najpierw trzeba się zapisać na stronie, potem przejść rozmowę kwalifikacyjną, potem szkolenie stacjonarne, potem e-learning o rodzinach, test zaliczeniowy, po jakimś czasie e-learning o darczyńcy... Widać, że organizatorom bardzo zależy na dopracowaniu nawet szczegółów tak, aby każdy wiedział co ma kiedy zrobić. To miłe, ale równocześnie wymagające. 

Jak na razie jestem bardzo zadowolona z udziału, mam nadzieję, że wszystko bez problemu się powiedzie i że znajdę "moją rodzinę", której dostarczę prezenty na święta ;)

piątek, 28 września 2012

Będziemy "inżynierami humanistami"

Dzisiaj miałam dzień w rozjazdach. Zaczęłam od spotkania organizacyjnego na Politechnice. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy i mnóstwa nieciekawych - z tych przydatniejszych to wiem już gdzie jest mój dziekanat, kiedy przyjmuje prodziekan ds. studenckich, a także zostałam przydzielona do grupy i dostałam plan! Przy okazji zauważyłam, że plan studiów od tego roku "troszkę" się zmienił. Paradoksalnie najwięcej zajęć w pierwszym semestrze mam z HESu, czyli... przedmiotów humanistycznych! Nie mam pojęcia od czego jest ten skrót - Humanistyczno-Ekonomiczno-Społeczne? Z racji kierunku zamawianego mam również  Kierownika projektu - pana, który ma się zajmować uzgadnianiem wszystkich dodatkowych rzeczy dla nas. Powiedział dzisiaj, że aż 40 osób dostanie stypendia - 1000 zł co miesiąc przez I rok. Żeby dostać w drugim trzeba mieć odpowiednio wysoką średnią (stypendium dostaje połowa osób na roku). Zatem w tym roku mam na pewno dodatkowe dochody, w kolejnych latach mam nadzieję że też. Zdziwiło mnie dzisiaj mnóstwo ludzi - część nie miało rozszerzonej ani matematyki, ani fizyki, ani chemii. A co najdziwniejsze - oni mogą dać radę na I roku dzięki HESowi... Za niego jest aż 8 punktów ECTS! Wiem, że marudzę, ale byłam wstrząśnięta tym, że fizyki mam 15 godzin w całym semestrze, a humanistycznych aż 90! Co więcej, HES trwa aż 3 semestry... Obejmuje więcej godzin niż fizyka, chemia, informatyka czy angielski. Trochę mnie to zdenerwowało, bo w końcu nie szłam na studia "ogólnokształcące" tylko ścisłe. Podsumowując: jeden plan mam i przedmioty mnie nie satysfakcjonują.

Po spotkaniu odebrałam legitymację i miałam 1,5h przerwy, bo potem odbyło się (niezwyyykle ciekawe) szkolenie BHP. Obydwie panie prowadzące były znudzone tematem, nie mówiąc już o studentach. (-To sobie państwo przeczytają. <2 sekundy później> Przeczytali państwo już? - Taaaak! <chórem>) To zajęło kolejne 1,5h i wszyscy szybciutko uciekli. 


Wróciłam na chwilę do domu i znów pojechałam. Tym razem na spotkanie kwalifikacyjne na wolontariusza Szlachetnej Paczki. Pogadałam sobie z dziewczyną, która jest liderką regionu (Dąbrowa Górnicza, bo w Sosnowcu nie utworzyli;( ). Dowiedziałam się, że czeka mnie 8 godzinne szkolenie (padłam!), ale na szczęście w niedzielę i do tego przyszłą (o czym można mówić przez tyle czasu?). 


Na filologii nadal planu nie mam i pewnie go dostanę dopiero na spotkaniu (a wszystkie pozostałe specjalności już mają...), pewnie za bardzo się denerwuję, ale po prostu mam mnóstwo rzeczy do zgrania, a ta doba ciągle za krótka.

sobota, 15 września 2012

IV Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej

Od wczoraj do jutra odbywa się IV Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej. Załapałam się na niego w ramach wolontariatu i... było warto! W tym roku w katowickim Spodku grają 4 drużyny: Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, Dinamo Moskwa, Crvena Zvezda Belgrad i Azerrail Baku. Emocji fanom siatkówki żeńskiej z pewnością nie brakuje - doping kibiców podczas meczów Tauronu jest pierwszorzędny! Całość można również zobaczyć w telewizji (np. TVP Sport). Jako wolontariusz dostałam koszulkę i imienny identyfikator (nawet ze zdjęciem!). W Spodku muszę "przesiedzieć" dużo czasu - wczoraj 7h, dzisiaj 6h. Jest nudnawo dopóki nie gra Tauron. Wtedy schodzi się najwięcej osób, jest najgłośniej i najbardziej interesująco. Niestety "nasze" dzisiaj przegrały 3-0 z Dinamo Moskwa, ale mecz był pasjonujący i wyrównany.

Podczas tych trzech dni można oddawać krew i zapisywać się do banku dawców szpiku kostnego w autobusach przed Spodkiem.

Jutro zamiast do Spodka wybieram się na Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB w Dąbrowie Górniczej, również jako wolontariusz. Nie wiem jeszcze jak to wszystko wygląda, pewnie opiszę całość w poniedziałek lub wtorek. A podczas ostatniego Rajdu załapałam kleszcza (niestety!) i teraz mam strasznie swędzący czerwony punkcik na nodze, ale pani Doktór stwierdziła, że antybiotyk trza wziąć! ;)

wtorek, 11 września 2012

1. Rajd Katowicki

W niedzielę odbył się 1 Rajd Katowicki. Z tego powodu wstałam przed świtem (czytaj: 7 rano), aby stawić się w umówionym miejscu godzinę później. Miałam pracować jako ochroniarz podczas rajdu, jednak całość podzielona była na trzy odcinki. Ja z chłopakami trafiłam do tego położonego w lesie. Może to i dobrze, bo pogoda była upalna a ja w dżinsach... Gdy wreszcie byliśmy na miejscu (w Rudzie Śląskiej) rozdali nam kamizelki odblaskowe, identyfikatory i gwizdki. Po czym zajęliśmy się zabezpieczaniem trasy taśmą. Gdy już wszystkie wyjazdy z lasu na drogę były zablokowane zaczęli nas ustawiać. Ja trafiłam na miejsce, gdzie droga asfaltowa spotykała się z trasą rajdu. Miejsce nie najgorsze - miałam ciągły kontakt z ludźmi. Po chwili przywieźli mi butelkę wody i kazali czekać. W tym miejscu wyścigi zaczęły się dopiero o 11.40 i trwały z krótkimi przerwami do 16.40. W tym czasie przez moje stanowisko przewinęło się dziesiątki rowerzystów, odprawiłam kilkanaście samochodów, informowałam wielu pieszych i widzów. Zdarzało się, że kogoś nie interesowało to, że za chwilę może tędy jechać rozpędzony samochód - on musi zdążyć na szychta i koniec! Było paru awanturników ("A gdzie ja to mogę wszystko zaskarżyć, bo mi się to nie podoba!") i paru ciekawskich ("A po co pani tak ciągle gwiżdże?"), ale zazwyczaj ludzie byli zainteresowani dlaczego nie mogą sobie w spokoju pochodzić po lesie. W tym jednym miejscu spędziłam 7 godzin. Po zakończeniu całości musieliśmy posprzątać folię, oddać kamizelki, odebrać pieniądze. W ten sposób w domu byłam około 18.30, czyli krótko mówiąc - cały dzień poza domem. Z racji tego, że nie wiedziałam gdzie będę stać to nie spryskałam się Offem, więc oczywiście złapałam kleszcza. Jak pójdę drugi raz na taką imprezę to zdecydowanie wezmę sobie więcej jedzenia i jakąś grubą książkę - w przerwach absolutnie nie ma nic do roboty! Wieczorem byłam wykończona całodziennym staniem, ale zadowolona kontaktem z zupełnie obcymi ludźmi. Jedynie dwie, czy trzy osoby były na mnie wściekłe, że "ktoś sobie urządził wyścigi w środku lasu. Jak tak można!".


Polecam obejrzeć końcówkę ;)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

3 Rajd Dąbrowy Górniczej

Byłam wczoraj na 3 Rajdzie Samochodowym w Dąbrowie Górniczej. Akurat dostałam zaproszenie żeby nakręcić przejazdy uczestników, więc nie zastanawiając się długo zgodziłam się od razu. 
Gdy tylko dotarłam na miejsce wczoraj wczesnym rankiem (czytaj: 8.30) zaczęło lać, wiać i być bardzo nieciekawie. Oczywiście męska część załogi bardzo się ucieszyła, "bo będzie niebezpiecznie". No ale dobra... Odebrałam plakietkę (tym razem zielona z napisem media) i czekałam 3 godziny na rozpoczęcie imprezy. W tym czasie zapoznawaliśmy się całą ekipą z trasą (gdzie start, meta, ile samochodów itd). Oczywiście zaraz przed samym startem zmieniły się wszystkie dotychczasowe ustalenia i okazało się, że pierwsza część jest na terenie Expo Silesia. Poczekaliśmy aż uczestnicy przejadą pod urząd miejski i akurat wtedy przestało padać! I bardzo dobrze bo nie wyobrażam sobie kręcenia w deszczu... Każdy uczestnik przejeżdżał trasę 3 razy, więc ja sama zebrałam trochę materiału, chłopaki też mieli niemało. Widzów nawet trochę przyszło, zwłaszcza po tym, jak przestało padać. Głównie byli to ojcowie z synami, baardzo mało pań. Nie było wypadków, kraks, ani nic tak bardzo ekscytującego. Kierowca subaru przede wszystkim chciał się popisać, ciekawie jechał również polonez. Mimo wszystko myślę, że opłacało się wystać swoje i kamerować do upadłego. 
Zmontowany filmik już wkrótce do obejrzenia na Youtube, niestety to ostatni rajd w tym sezonie. Za to już 15 września w Warszawie odbędzie się Verva Street Racing - okazja do pooglądania super aut! Bardzo możliwe, że się na to wybiorę ;)

sobota, 25 sierpnia 2012

Tauron Nowa Muzyka 2012

Jako, że jednym z moich celów jest bycie wolontariuszem to zaczęłam się interesować wszelkimi imprezami masowymi organizowanymi w moim regionie. Na Tour de Pologne się spóźniłam, parę koncertów również przegapiłam (Off! ;(  niestety...), ale za to na festiwal Tauronu się załapałam! Na początku sierpnia wysłałam maila do koordynatorki wolontariuszy, po czym wypełniłam formularz i czekałam. W końcu dostałam się na stanowisko garderoby. W teorii powinnam obsługiwać artystów na backstage'u i właśnie z takim pojęciem pojawiłam się na spotkaniu organizacyjnym. Podpisałam umowę, dostałam opaskę i dowiedziałam się, że pracę z artystami zaczynam w piątek rano. Nie byłam zbyt zadowolona z powodu godziny, bo musiałam komuś przekazać roznoszenie gazet, ale dałam radę. Gdy przyjechałam na miejsce okazało się, że dziewczyny z mojej grupy "ogarniają backstage" co oznaczało po prostu sprzątanie. Później siedziałyśmy parę godzin na trawce pod parasolami i czekałyśmy aż ktoś wreszcie się nami zainteresuje. Wieczorem okazało się, że tak naprawdę nie jesteśmy do niczego potrzebne i możemy robić co chcemy. Wszystkie miałyśmy dwie opaski - wolontariat i backstage, co oznaczało, że mogłyśmy się dostać niemalże wszędzie bez problemu. Troszkę później zostałam przydzielona do pomocy na bramie od backstage'u. Krótko mówiąc sprawdzałam czy wchodzący są na liście, a koleżanka zapinała im opaski. Po godzinie 21 miałam wolne. Dostałyśmy koszulki ("I'm a volunteer! How can I help you?"), w rozmiarach M-XL... Krótko mówiąc eMka sięgała mi do kolan ;). Dostałyśmy też wodę i talony na jedzenie, dziewczyny spały za darmo na polu.

Drugiego dnia zgłosiłam się na 16.00 w moim punkcie pracy. Już na starcie okazało się, że jest wielkie zamieszanie i zamiast mnie ktoś inny był wpisany na to stanowisko, ale jakoś się wszystko odkręciło. Za to nie minęło 10 minut jak przyjechał pan i chciał wejść. Pech chciał, że nie było żadnych opasek. Biedny czekał 1,5 godziny aż przyjedzie szef, otworzy biuro i przyniosą opaski. Masakra po prostu. Ale później już raczej były luzy, rzadko ktokolwiek do nas przychodził raczej wjeżdżały tylko merce z gwiazdami w tą i z powrotem. Ostatnią godzinę było tak zimno, że myślałam że zamarznę. Nie mogłyśmy wyjść z backstage'u ani przynieść sobie ciuchów na zmianę... Ogólnie największą zaletą pracy w tym miejscu jest... możliwość korzystania z toalety dla artystów! Naprawdę! W porównaniu z toi-toiami dla zwykłych śmiertelników, toalety dla vipów wyglądają jak pomieszczenia w normalnym budynku... Z klimatyzacją na dodatek!

Miałam robić co innego niż robiłam, ale jestem zadowolona z tych dwóch dni. Nauczyłam się trochę o organizacji takich imprez. Dowiedziałam się jak to wszystko wygląda z drugiej strony. Nie żałuję, ale nie wiem czy poszłabym drugi raz na Tauron. Według mnie troszkę to jest zbyt mało zorganizowane. Od 9 do 15 można wejść na cały teren na tylko jedną opaskę, potem zamykają wszystko a opasek brakuje... W przyszłym roku wolałabym pomagać przy innej imprezie... Ale rok się jeszcze nie skończył więc może załapię się na coś jeszcze ;)